Ja mam czas, ja poczekam

Przemieszczając się z miejsca dwóch pierwszych czytań podjęłam szybką decyzję. Minęłyśmy miejsce czytania aktora Mirosława Baki, i skręciłyśmy w ul. Kopernika. 

Ta decyzja wynikała z szybkiego przeanalizowanie sytuacji.
Okolice Hali Stulecia, a tym bardziej Park Szczytnicki do którego powoli prowadziła nas mapa czytań nie były dobrze znane ani mnie, ani mojej koleżance. Uznałam więc, że lepiej zrezygnować z kilku czytań na których nam mniej zależy, aby być na tych w których bardzo chcemy uczestniczyć.


Korzystając po części z mapy ENL, i internetowej oraz pytając przechodniów dotarłyśmy na podwórko Ośrodka Szkolenia Państwowej Inspekcji Pracy. 

Zaczęłam się uważnie rozglądać w poszukiwaniu dobrego miejsca, z którego będę mogła spokojnie wysłuchać czytania, a następnie szybko dobiec do aktora.
Zajęło mi to dłuższą chwilę. Fotel, na którym miał siedzieć aktor ustawiony był na środku sporego tarasu, do którego z prawej i lewej strony prowadziły schody. Od razu odpadła więc opcja z siedzeniem po środku (mimo, że miejsca były jeszcze wolne, a z takiej perspektywy najlepiej było widać aktora). Po krótkim zastanowieniu wybrałam miejsce na ławce, po prawej stronie schodów. Nie było to miejsce z dobrym widokiem, bo widok na środek tarasu zasłaniała mi marmurowa kolumna ale uznałam, że z tego miejsca będę mieć najlepszy dostęp.

Koleżanka przystała na mój pomysł i razem przysiadłyśmy na ławeczce wyczekując aż rozpocznie się wystąpienie 

Czas na przedstawienie czytającego:



Tomasz Schuchard.
 Wtedy, w 2016 roku był szalenie popularny i rozpoznawalny, a wszystko przez emitowany wówczas w telewizji serial "Bodo" w którym zagrał główną rolę. Ja jako wielka fanka filmów, aktorów i muzyki okresu XX- lecia międzywojennego, oczywiście serial oglądałam. Choć wiele rzeczy nie do końca mi się w nim podobało (choćby zmienianie czy przeinaczanie historii, nowe aranże starych piosenek czy niektóre angaże aktorskie) to akurat Schuchardta w tym serialu uwielbiam. Uważam, że naprawdę dobrze poradził sobie ze sportretowaniem takiej niezwykłej postaci jaką był Eugeniusz Bodo.



Jeżeli organizatorzy chcieli jego nazwiskiem przyciągnąć tłumy, to z pewnością im się to udało. Była godzina 19:00, komary nie dawały chwili spokoju, z nieba siąpił deszcz, a mimo to na podwórku zgromadziły się dziesiątki osób. Młodzi, starsi, rodziny z dziećmi... Naprawdę ludzi było mnóstwo.

Niewiele pamiętam z tego czytania.
Nie potrafiłam się skupić, byłam roztargniona.

Tomasz Schuchardt, kadr z serialu "Bodo"

Schuchardt czytał jakąś turecką powieść. Niestety zupełnie nie pamiętam ani tytułu tej książki, ani jej treści. Z tamtych dwudziestu minut pamiętam głównie oganianie się od komarów i troje dzieci, które bawiły się w piaskownicy obok. No i, że przez cały czas myślałam tylko o tym, żeby to czytanie w końcu się skończyło, żebym zdobyła podpis Pana Tomasza oraz mogła polecieć do kolejnego miejsca, na którym bardzo, bardzo mi zależało...

Z letargu wyrwało mnie szczekanie psa. W dobrym momencie, bo akurat już zaczynałam przysypiać a czytanie zbliżało się ku końcowi. Notatnik i długopis trzymałam już w rękach, a gdy tylko rozległy się końcowe brawa wbiegłam po schodach na taras. Tym razem jednak nie byłam osamotniona w moich planach - razem ze mną poleciało kilkanaście osób. 



W pierwszej chwili byłam pewna, że nic z tego. Pan Tomasz wszedł do środka budynku. 
Gdy już odwracałam się i zamierzałam zejść na dół, aktor zrobił coś czego się nie spodziewałam - zobaczył naszą grupkę (drzwi były przeszklone) po czym przeprosił osobę z którą rozmawiał w środku i wyszedł do nas.

Pamiętam, że każdy dziękował mu za rolę Bodo. Tak jak pisałam wyżej, to ta rola dała mu wielki rozgłos, a że od zakończenia emisji serialu minął wtedy zaledwie miesiąc, to ta popularność wciąż była przeogromna. 

Ja podeszłam jako jedna z ostatnich osób, tak jak lubię. W ten sposób unikam stresu jaki wywołują u mnie duże grupy ludzi. Oczywiście powiedziałam, że jestem wielką fanką serialu, że ta historia zawsze mnie interesowała i uważam, że została bardzo dobrze opowiedziana.
Ucieszył się. Powiedział, że to super, że udało im się wciągnąć w temat także młodzież szkolną.

Podchwyciłam to, powiedziałam, że wielu z moich znajomych interesują losy przedwojennych artystów. Co prawda było to kłamstwo, bo znałam jedną, góra dwie osoby w moim wieku, które były w minimalnym stopniu zainteresowane tematem. Uznałam jednak, że będzie mu miło. 
Kiedy podałam mu zeszyt z prośbą o podpis i powiedziałam, jak mam na imię spojrzał na mnie i uśmiechnął się szeroko. Zapadła cisza, a kiedy oddawał mi mój notatnik cały czas przesympatycznie się uśmiechał i na mnie patrzył.



Domyśliłam się o co chodzi. Adela - to imię było najbardziej popularne właśnie w latach trzydziestych ubiegłego wieku. To po części stąd wynika moje uwielbienie dla tamtego okresu. 
Pan Tomasz najwidoczniej o tym właśnie wtedy pomyślał :-)

Chętnie bym z nim porozmawiała dłużej, ale czas gonił więc pożegnałam się szybko i rozpoczęłam poszukiwania kolejnego miejsca.



* Na koniec zamieszczam Wam moją ulubioną piosenkę Eugeniusza Bodo, w którego wcielił się mistrzowsko Tomasz Schuchardt w serialu "Bodo"

Bodo - Ja mam czas, ja poczekam


























Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Szukajcie a znajdziecie

Pierwsza wizyta w Teatrze Współczesnym, spotkanie z Katarzyną Dąbrowską

Oczekiwana zamiana miejsc